Wybory samorządowe według rządowych reguł. Co nas czeka w 2018 roku?

Wybory samorządowe według rządowych reguł. Co nas czeka w 2018 roku?

W miniony piątek gruchnęła nowina o tym, że Prawo i Sprawiedliwość szykuje zmiany w ordynacji wyborczej, z myślą o nadchodzących dużymi krokami wyborach samorządowych. 

Zgodnie z założeniami projektu wójtów, burmistrzów i prezydentów miasta nadal będziemy wybierać w dwóch turach, chyba że w pierwszej ktoś przekroczy 50 procent. Kadencja prezydentów i burmistrzów miast ma zostać z kolei ograniczona tylko do dwóch kadencji, choć brak jest informacji, czy ta zmiana zostanie wprowadzona z mocą wsteczną. Taka zmiana pozwalałaby PiS-owi uniemożliwić start niezwykle popularnym prezydentom wielu polskich miast, najczęściej bezpartyjnym lub związanych z partiami opozycyjnymi.

Znikną jednomandatowe okręgi wyborcze więc będziemy wybierać od 3 do 7 radnych w zależności od okręgu. W projekcie jest też zapis, że kandydat na radnego może startować tylko w województwie, gdzie mieszka.

Projekt zakłada pozostanie wielostronnych broszur z listami kandydatów. Pierwszą i drugą stronę zajmą spis treści i opis głosowania. Żaden komitet nie będzie więc na pierwszej stronie.

Pełną treść projektu poznamy pewnie w najbliższych dniach. Biorąc pod uwagę ostatnie miesiące, diabeł zazwyczaj tkwi w szczegółach.

Już teraz można jednak zauważyć, że proponowane zmiany idą w kierunku upartyjnienia lokalnych wyborów. Pomysłodawcy z Prawa i Sprawiedliwości doszli najzwyczajniej do wniosku, że należy zwiększyć szansę macierzystej partii kosztem komitetów lokalnych i samorządowych inicjatyw o charakterze bezpartyjnym. Szczególnie istotną zmianą jest to likwidacja JOW-ów w wyborach do rad gmin i postawienie na system list wyborczych, czyli system proporcjonalny zamiast większościowego. 

Analizując powyższe propozycje należy być zatem mocno sceptycznym. Już na pierwszy rzut oka widać, że niekoniecznie chodzi tu o wzmocnienie samorządu, a o przejęcie nad nim władzy…

Leave a Reply