Bareja by tego nie wymyślił. Co kuriozalna decyzja Ratusza oznacza dla przyszłości Rad Osiedli?

Bareja by tego nie wymyślił. Co kuriozalna decyzja Ratusza oznacza dla przyszłości Rad Osiedli?

Jaki jest sens w ogóle istnienia Rad Osiedlowych, skoro Miasto próbuje wywierać na nie presję i wpływać na ich decyzje? Na to kluczowe z punktu widzenia idei partycypacji społecznej i decentralizacji władzy w mieście odpowiedzi szukają z pewnością radni osiedlowi z Kleciny i Oporowa. Pytanie jest tym bardziej zasadne wobec kuriozalnej decyzji Urzędu Miasta w sprawie przebudowy ul. Jutrzenki we Wrocławiu. O co chodzi?

Ulica Jutrzenki to kilkusetmetrowy trakt łączący Klecinę i Oporów, w znacznej mierze pozbawiony nawierzchni utwardzonej. Obecnie ruch po niej nie jest zbyt duży, jednak po klecińskiej stronie trwa intensywna rozbudowa wielorodzinna (inwestycje deweloperów takich jak Ancona, Ronson, I2Development, LC Corp). Jesienią minionego roku Rady Osiedli Klecina oraz Oporów zostały zaproszone do Urzędu Miasta na spotkanie dotyczące ulicy Jutrzenki. Kiedy na spotkaniu padły słowa o tym, że na ulicy Jutrzenki zostanie wylany asfalt, radni osiedlowi bardzo się ucieszyli. Ta chwila zadowolenia szybko przeszła w szok i niedowierzanie, kiedy w następnym zdaniu urzędnicy powiedzieli, że po wylaniu asfaltu ulica Jutrzenki zostanie przegrodzona słupkami, żeby zapewnić bezpieczeństwo jej mieszkańcom. Radni od razu spytali o możliwość zamontowania rozmaitych spowalniaczy, na przykład tzw. szykan albo progów zwalniających, ponieważ tego typu rozwiązania są stosowane w całym mieście i właściwie w całym kraju. Urzędnicy odrzucili jednak od razu tę możliwość, mówiąc że w przypadku ulicy Jutrzenki żadne spowalniacze nie wystarczą. Radni obu Osiedli zostali poproszeni o wydanie opinii na temat wyasfaltowania oraz zagrodzenia ulicy.

Obie Rady zasięgnęły zdania u mieszkańców swoich Osiedli. Mieszkańcy prowadzili zbiórki podpisów, wysyłali maile do Rad oraz przychodzili na spotkania poświęcone temu tematowi. Dla przykładu, mieszkańcy Kleciny zebrali około 400 podpisów oraz 30 wypowiedzi mailowych przeciw pomysłowi przegrodzenia. Na tej podstawie obie Rady wystosowały, niezależnie od siebie, negatywne opinie na temat propozycji Miasta w zakresie przegrodzenia drogi. W swych wypowiedziach na temat grodzenia mieszkańcy poruszali kwestie takie tak: odebranie możliwości sprawnego dojazdu do centrum miasta przez nowo wybudowany most na Ślęzie, zmniejszenie ilości dostępnych dróg na osiedlu mimo budowania nowych osiedli (z czym wiąże się zwiększenie ruchu samochodowego), przeciążenie klecińskiej strony Jutrzenki oraz okolicznych ulicy (Buraczanej, Dożynkowej) całym ruchem pochodzącym z tychże nowych osiedli, uniemożliwienie mieszkańcom oporowskiej strony Jutrzenki swobodnego dojazdu do przedszkola na ulicy Dożynkowej, utrudnienie sprawnego dojazdu ulicą Jutrzenki dla służb ratunkowych oraz wiele innych negatywnych aspektów tego rozwiązania. Przy tak silnej argumentacji Rady myślały, że sprawa zostanie zamknięta.

Jak duże było w tej sytuacji zdziwienie obu Rad, kiedy w grudniu Urząd Miasta ponownie zaprosił je na spotkanie w sprawie ulicy Jutrzenki. Na tym z kolei spotkaniu urzędnicy próbowali wywrzeć ogromną presję na radnych i zmusić ich do zgodzenia się na kuriozalny wariant remontu Jutrzenki. Miałby on polegać na tym, że zostałby wylany asfalt a ulica byłaby przegrodzona, ale to rozwiązanie byłoby widziane przez Urząd Miasta jako tymczasowe. Urzędnicy mówili, że dopóki wzdłuż ulicy Jutrzenki nie ma oświetlenia, ulica miałaby być przegrodzona. Obie Rady Osiedli miałyby wyasygnować kwotę rzędu do 100 000 PLN ze swoich planów inwestycyjnych z Programu Inicjatyw Rad Osiedli, pieniądze te miałyby pokryć koszty projektu oświetlenia ulicy. Ponieważ grunty, na których miałoby zostać postawione oświetlenie, są obecnie w rękach prywatnych, w kolejnym kroku miasto miałoby dokonać wykupu gruntów. Po wykupie i wybudowaniu oświetlenia przegrodzenie zostałoby usunięte.

W obliczu jasnego sprzeciwu mieszkańców wobec grodzenia, obie Rady podtrzymały swe negatywne stanowisko w tej sprawie. Radni Osiedla Klecina nie dali wiary w rzekomą tymczasowość proponowanego przez miasto wariantu, widząc dla niego szereg zagrożeń, choćby związanych z wykupem gruntów. W dodatku radni byli oburzeni żądaniem urzędników, żeby zrezygnować ze swoich innych, już zaplanowanych inwestycji takich jak zagospodarowanie nowo powstającego Parku Migdałowego na Klecinie. Osiedle to nie posiada w tej chwili ani jednego parku. Park Migdałowy miał służyć wszystkim mieszkańcom, miałby zostać poświęcony na rzecz remontu drogi, która służy tylko niektórym mieszkańcom (nie wszyscy Klecinianie jeżdżą przecież ulicą Jutrzenki).

W miniony czwartek miało miejsce Kolegium Prezydenckie, na którym urzędnicy miejscy zadecydowali, że nie będą zważać na protesty mieszkańców i Rad Osiedlowych i przystąpią do niezwłocznego przetargu na wyasfaltowanie ulicy Jutrzenki i jej przegrodzenie.

Szok i oburzenie w związku z tą decyzją po stronie mieszkańców i radnych osiedlowych są ogromne.

Na tej samej ulicy Jutrzenki, dwieście metrów dalej w stronę Kleciny, jest parusetmetrowy pas wyłożonej kostką drogi, na którym nie ma chodnika ani oświetlenia. Radni osiedlowi wraz z mieszkańcami złożyli kilka miesięcy temu wniosek o zamontowanie lustra przy sięgaczach w tym obszarze – miasto odmówiło jednak ich zamontowania.

Na południu Kleciny znajduje się ulica Zabrodzka, która na kilkusetmetrowym odcinku przy granicy miasta jest wyasfaltowana, ale nie posiada chodnika. Codziennie chodzi po niej pieszo dużo osób pracujących w rejonie Kwiatkowskiego oraz mieszkających w Zabrodziu. Jest na niej bardzo ciemno w nocy. Radni Osiedla Klecina złożyli jakiś czas temu wniosek o wykonanie chodnika w tym miejscu, ze względu na bezpieczeństwo pieszych. Został on jednak odrzucony przez miasto.

Dlaczego jak najbardziej uzasadnione bezpieczeństwem mieszkańców wnioski o remonty i modernizacje pochodzące od Rad Osiedli są odrzucane a ma miejsce takie parcie urzędników na przegrodzenie właśnie tej jednej ulicy Jutrzenki?

Jaki jest sens w ogóle istnienia Rad Osiedlowych, skoro Miasto próbuje wywierać na nie presję i wpływać na ich decyzje? Dlaczego miasto ani trochę nie martwi się bezpieczeństwem na tych drogach, które wskazują Rady, a samo wybiera zupełnie inne drogi, które remontuje a następnie zabiera dostęp do nich mieszkańcom, próbując zamydlić wszystkim oczy rzekomymi argumentami związanymi z zagrożeniem wywoływanym przez ruch kołowy?

Po co w ogóle robić kongresy radnych w Hali Stulecia i mówić na nich, że oddaje się im władzę w mieście, skoro są to tylko puste hasła a radnym pokazuje się, że nic nie znaczą?

Nie da się nie zauważyć faktu, że przegrodzenie Jutrzenki spowoduje, że z nowo wybudowanego mostu na Ślęzie nie będzie mogła korzystać znaczna ilość osób, która jednak będzie mieszkać w jego pobliżu. Czyż nie o to właśnie chodzi – skoro most został, po dziesiątkach lat, wybudowany, to przynajmniej niech generuje jak najmniejszy ruch?

Dlaczego akurat ta droga miałaby być przegrodzona, są setki innych ulic w mieście, które również są utwardzone i nie posiadają chodnika, miasto nie planuje jednak ich przegradzania?

Jeśli chodzi o proponowany Radom rzekomy wariant „tymczasowy” – łatwo obiecywać, że miasto dokona inwestycji w oświetlenie drogi, kiedy wiadomo, że za kilka miesięcy będą miały miejsce wybory, po których obsada na najwyższych stanowiskach urzędniczych z dużą dozą prawdopodobieństwa zostanie wymieniona? Nie będzie jakichkolwiek podstaw do tego, żeby od nowych urzędników wyegzekwować spełnienie obietnic ich poprzedników.

To, co próbuje zrobić Miasto, spowoduje powstanie swoistego wrocławskiego apartheidu. Mieszkańcy bloków przy ulicy Jutrzenki będą widzieć z okien, tuż pod swoimi domami, ładną, nową, wyasfaltowaną drogę, z której nie będą jednak nigdy mogli skorzystać. Nie dla psa kiełbasa, i nie dla „zasłupkowych” Wrocławian jeżdżenie po ulicy Jutrzenki do Alei Piastów i na most na Ślęzie.

Leave a Reply