In vitro z budżetu miasta?

In vitro z budżetu miasta?

Zapłodnienie In vitro jest najpopularniejszą metodą wspomaganego rozrodu stosowaną w  leczeniu niepłodności. Polega na doprowadzeniu do połączenia komórki jajowej i plemnika w warunkach laboratoryjnych, a następnie przeniesieniu powstałych zarodków do jamy macicy.

Zgodnie z ustawą o leczeniu niepłodności z dnia 25 czerwca 2015 r., procedury zapłodnienia pozaustrojowego mogą być podejmowane dopiero po wyczerpaniu innych metod leczenia, prowadzonych przez okres nie krótszy niż rok. Do tych metod zaliczamy:

1) poradnictwo medyczne;

2) diagnozowanie przyczyn niepłodności;

3) zachowawcze leczenie farmakologiczne;

4) leczenie chirurgiczne;

Oznacza to, że zapłodnienie in vitro jest ostatnią szansą na poczęcie dziecka dla par poddających się leczeniu niepłodności.

Liczba osób, których dotyczą problemy z płodnością niestety z roku na rok wzrasta. Szacuje się, że obejmuje obecnie 10-12% populacji, czyli ponad 1,3 mln par w Polsce.

Przyczyn niepłodności jest wiele. W przypadku mężczyzn dominuje niska jakość nasienia. Średnia ilość plemników w ml spermy z roku na rok ulega zmniejszeniu, przez co obecnie obowiązujące normy Światowej Organizacji Zdrowia są znacznie niższe, niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Przyczynę tego zjawiska upatruje się w zatruciu środowiska, czy stresującym stylu życia.

U kobiet częstą przyczyną problemów z zajściem w ciążę są m.in. zaburzenia jajeczkowania oraz niedrożność jajowodów i  inne wady anatomiczne.

W ok. 20% przypadków niepłodności  nie udaje się ustalić przyczyny.

Rosnącej skali zjawiska niepłodności sprzyja proces opóźnienia wieku zachodzenia w ciążę, ponieważ naturalnie, wraz z wiekiem szanse na zajście w ciążę jak i jej bezpowikłaniowy przebieg maleją. Współczesne, szybkie tempo życia i często trudny początek drogi zawodowej sprawiają, że odkładanie decyzji o rodzicielstwie “na później” staje się coraz częstsze i z tym zjawiskiem system ochrony zdrowia musi się jak najszybciej zmierzyć.

Pojawia się pytanie, czy jesteśmy w stanie sprostać temu wyzwaniu bez metody in vitro?

W czasie trwającego w ostatnich latach sporu, przeciwnicy metod wspomaganego rozrodu argumentowali o przewadze naturalnych metod zwalczania niepłodności tzw. NaProrTechnolgi, których nie dotyczy etycznie kontrowersyjne zamrażanie zarodków. NaProTechnologia polega na prowadzeniu dokładnych obserwacji kobiecego organizmu i tworzeniu na tej podstawie indywidualnych wytycznych dla każdej pary. Takie podejście może w wielu przypadkach przynieść pożądane rezultaty, jednak w sytuacjach nieodwracalnej dysfunkcji, takich jak śladowa ilość spermy w ejakulacie, czy brak jajników oraz inne wady anatomiczne, naturalne metody są całkowicie bezradne. Dla takich pacjentów metoda in vitro jest często jedyną nadzieją.

Oczywiście etyczny spór wokół zamrażania zarodków pozostaje, ale przykład dotychczasowego rządowego programu (dzięki któremu urodziło się już ponad 3,5 tys dzieci) pokazuje, że można podejść do tej sprawy kompromisowo i ze zdrowym rozsądkiem. W programie przyjęto, że jeśli zamrożone zarodki nie będą wykorzystane w kolejnych zabiegach, to zostaną po upływie 20 lat przekazane do anonimowego dawstwa dla innych par. Należy pamiętać, że procedura in vitro jest skuteczna w 25-40% przypadków, dlatego w celu zwiększenia prawdopodobieństwa uzyskania zdrowego zarodka i ciąży, poddaje się zapłodnieniu zazwyczaj kilka komórek, ale dzięki wcześniej wspomnianemu rozwiązaniu, każdy pierwotnie niewykorzystany, zdrowy zarodek ma prawo do rozwoju.

Wrocławska Nowoczesna zgłosiła projekt uchwały zakładający finansowanie procedury zapłodnienia in vitro z budżetu miasta. Czy jest to słuszny krok, czy kolejny zbędny wydatek?

Wsparcie rodzin borykających się z problemem niepłodności ma swoje solidne uzasadnienie, jednak na pewno podniosą się, nie bez racji, głosy sugerujące, że dzietność i ochrona zdrowia to domena rozwiązań na poziomie krajowym.

Czy należy przenosić spory bioetyczne na poziom samorządu?

Czy mocno zadłużony Wrocław powinien wygospodarować środki na kolejne zadanie?

Jest bardzo prawdopodobne, że na poziomie krajowym na merytoryczną dyskusję w tej tematyce obecnie nie można liczyć, dlatego musimy zadać sobie jeszcze jedno pytanie: jaka jest rola samorządu w życiu społeczności lokalnej? Czy samorządy powinny reagować na potrzeby ważne dla swoich mieszkańców, nawet jeśli nie są one jednoznacznie wpisane w ich kompetencje?

Zapraszam do dyskusji.

Źródło zdjęcia: milionkobiet.pl

Leave a Reply