Młodzi w polityce?

Młodzi w polityce?

Przy okazji każdej kampanii wyborczej, partie polityczne prześcigają się w sloganach. Zdążyliśmy się już do tego przyzwyczaić. Partyjni wodzowie zarzekają się, że czas postawić na młodych, że pogram ich partii jest w szczególności adresowany do takich osób, że dana organizacja daje szanse rozwoju tym, którzy dopiero wchodzą w życie publiczne. Wszystko to podyktowane jest założeniem, że w polskiej polityce potrzebna jest realna zmiana pokoleniowa, swoista naturalna wymiana elit, bez której kontynuacja stabilnego rozwoju Państwa jest po prostu niemożliwa.

Czy aby na pewno powyższe zapewnienia są realizowane, czy też przybierają postać pustych zapewnień, słów rzucanych na wiatr?

Żeby postawić diagnozę, należy się najpierw zastanowić co to znaczy być młodym? Jak powszechnie wiadomo młodość to pojęcie względne, które nie jest utożsamiane wyłącznie z datą urodzenia, ale także z kondycją fizyczną i psychiczną danej osoby, z jej ogólnym stopniem sprawności. Znane porzekadło mówi, że można być młodym zarówno ciałem, jak i duchem. Jednakże analizując poziom zaangażowania osób młodych w życie publiczne, skupić się należy na obiektywnych przesłankach, takich jak wiek danej osoby. Warto mieć na uwadze, że samo odniesienie się do danych z metryki nie daje nam jasnej odpowiedzi na to, czy dana osoba może być uważana za młodą, czy też nie. O ile sam wiek jest wartością niepodważalną, to uznanie danej osoby za młodą jest kwestią względną, wynikającą z subiektywnej oceny danej jednostki. Życie przecież nie toczy się w próżni. Dla przeciętnego nastolatka osoba, która ukończyła 30 lat jest osobą dojrzałą, z kolei dla emeryta 30 latek bez wątpienia będzie osobą młodą.

Polityka, w powyższym zakresie, rządzi się swoimi prawami. Świetnym przykładem jest Andrzej Duda, który wybrany na urząd prezydenta RP w wieku 44 lat, został jednocześnie najmłodszym prezydentem w Europie. W wieku 44 lat Andrzej Duda uznawany jest powszechnie za polityka młodego co osobom, które obiektywnie zaliczają się do kategorii młodych może nie mieścić się w głowie.

Zgodnie ze stosowaną metodologią badania opinii publicznej, za grupę wyborców młodych uznaje się osoby w przedziale wiekowym 18-29 lat. Według tej metodologii prezydent Duda powinien być uznawany za polityka w wieku średnim. W tym przypadku trzeba jednak wziąć poprawkę, że do ubiegania się o urząd prezydenta RP konieczne jest ukończenie 35 roku życia, co oznacza, że 44 letni prezydent w istocie jawić się może jako prezydent młody.

Abstrahując jednak od powyższych rozważań widać, że przewodniczący głównych partii politycznych, jak i liderzy list wyborczych są raczej w sile wieku, a z pewnością nie można ich uznać za osoby młode. Lider Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński ma 67 lat, przewodniczący PO Grzegorz Schetyna 53 lat, również 53 lata Paweł Kukiz, lider Kukiz 15.

Z kolei średnia wieku posłów przedstawia się następująco:

srednia-wieku-poslow

Grafika: Wikipedia

Jak widać przeciętny poseł PiS, PO i PSL jest po pięćdziesiątce. Sytuację ratuje trochę Kukiz i Nowoczesna, ale oba te kluby mają stosunkowo niewielu reprezentantów w Sejmie.

W oparciu o powyższe dane można postawić tezę, że polityka nie jest dla ludzi młodych i zapewnienia liderów partyjnych o stawianiu na młodych są zwykłą mrzonką.

Fakt ten pogłębia problem i tak niskiego zaangażowania osób młodych w życie publiczne. Nie interesują się oni polityką, nie chodzą na wybory, czują, że ich zdanie nie ma znaczenia, zaś ich grupa wiekowa nie posiada swojej reprezentacji w Sejmie.

Partie polityczne stawiają na osoby starsze, przeważnie na te same „sprawdzone” twarze. Należy więc postawić pytanie, jak przeciętny poseł, który ukończył już pięćdziesiąty rok życia ma się dogadać z osobą o połowę od niego młodszą? Co ma takiej osobie do zaoferowania? Czy rozumie problemy z jakimi borykają się obecnie ludzie młodzi?

Oczywistym jest, że w polityce potrzebna jest ogłada i doświadczenie, niezbędna jest znajomość procesu legislacyjnego, czy niuansów związanych z organizacją pracy poszczególnych urzędów, czy ministerstw. Jednakże nie może to być pretekstem do wypychania ludzi młodych poza nawias życia publicznego.

Dopóki sytuacja się nie zmieni, dopóty nie ma szansy na realną zmianę pokoleniową, a co za tym idzie zaangażowanie osób młodych w życie publiczne będzie malało. Skoro polityka powinna działać na zasadzie „nic o nas bez nas” i skoro w innych dziedzinach życia społeczno – gospodarczego wymiana ta odbywa się naturalnie, to należy mieć nadzieję, że i polska polityka otworzy się w końcu na ludzi młodych.

Może okazać się, że będzie to dla niej jedyny ratunek.

Leave a Reply