Plan transportowy, czy wyborczy? Magistrat obietnicami stoi!

Plan transportowy, czy wyborczy? Magistrat obietnicami stoi!

Wczoraj Prezydent Rafał Dutkiewicz zaprezentował nowy plan rozwoju komunikacji tramwajowej we Wrocławiu. Na pierwszy rzut oka plany brzmią ambitnie. Do 2022 r.  mają powstać torowiska na Nowy Dwór, ul. Popowicką, Swojczyce i Osiedle Ołtaszyn. Dojdzie także do uzupełnienia sieci tramwajowej przez budowę torowiska na ul. Hubskiej. Łącznie powstanie 15 kilometrów nowych tras.

Dopiero po 2022 r. będziemy mieć długo wyczekiwane tramwaje na Psie Pole, Jagodno, a także Muchobór Wielki, Maślice, Bartoszowice czy na ul. Borowskiej.

Całość sieci ma być zintegrowana z przystankami kolei aglomeracyjnej. Sumarycznie wzbogacimy się o 60-70 km nowych torowisk. Równocześnie zostanie uzupełniony tabor MPK oraz wybudowana nowa zajezdnia tramwajowa.

Wygląda pięknie! Rewolucja w transporcie, mieszkańcy wielu osiedli będą mogli w końcu szybko i sprawnie poruszać się po mieście. Przekaz konferencji jest jasny, Wrocław widzi i reaguje na potrzeby komunikacji zbiorowej. Jeśli to wszystko jest takie proste, dlaczego ogłoszono to dopiero teraz? Dlaczego nie doczekaliśmy się realizacji takiej koncepcji w ciągu kilkunastu lat rządów Prezydenta Dutkiewicza?

Odpowiedź na to pytanie leży w szczegółach zaprezentowanego planu.

Na pierwszy rzut oka widać, że plan został niestety napisany pod dyktando kalendarza wyborczego, ponieważ najbliższe wybory samorządowe mamy w 2018 r., a następne właśnie w 2022 r. Nakreślając takie, a nie inne ramy czasowe magistrat zastosował klasyczna ucieczkę do przodu. Będzie mógł chwalić się swoją transportową reformą aż do najbliższych wyborów, jednocześnie nie będzie mógł zostać z niej w żaden sposób do tego czasu rozliczony. Co więcej, luźna deklaracja, że tak żywotne inwestycje jak tramwaj na Psie Pole, czy na Jagodno zastaną zrealizowane po 2022 r. oznacza tylko tyle, że miasto nie zamierza zajmować się problemami transportowymi mieszkańców tych części Wrocławia przez najbliższe 6 lat.

Świadczy to o wiarygodności Prezydenta, który lekko ręką, praktycznie przed każdymi wyborami składa obietnice zajęcia się tymi inwestycjami, a teraz publicznie ogłosił, że w istocie zostawia je na ręce swoich następców.

Warto zwrócić uwagę, że na liście inwestycji, którymi dumnie chwali się władza znalazł się tramwaj na Nowy Dwór, którego realizacja została praktycznie wymuszona na Urzędzie przez społeczne naciski, skoncentrowane wokół zeszłorocznej inicjatywy referendalnej. Ciekawe jest pojawianie się w planie nowości jakimi są trasy na Swojczyce i Osiedle Ołtaszyn, które nie były planowane do realizacji przez magistrat przed 2022 r. jeszcze w lipcu, kiedy dyskutowano założenia planu transportowego z Radą ds. Mobilności (więcej w artykule o kulisach prac nad planem transportowym Wrocławia). Nad tym na ile ta “dobra zmiana” jest podyktowana nagłym pojawieniem się nowych możliwości inwestycyjnych, a na ile chęcią uzyskania efektu propagandowego możemy się tylko zastanawiać.

Ostrożność wobec nowej propozycji nakazuje także zamieszenie wokół planu transportowego sprzed zaledwie kilku miesięcy, kiedy zaprezentowano koncepcję całkowicie nieprzygotowaną i nieprzemyślaną, z której miasto musiało wycofać się pod wpływem nacisków aktywistów i społeczników.

Całkowicie osobą kwestą, która powinna budzić nasze obawy są zdolności finansowe miasta do realizacji dużych inwestycji. Wrocław jest mocno zadłużony, oficjalnie dług wynosi ponad 3 mld złotych, ale szacuje się, że drugie tyle udało się “ukryć” w spółkach miejskich. W tym roku na samą spłatę odsetek miasto wyda 87 mln zł. W tym samym czasie wydawane są kolejne miliony na “Hydropolis”, czy nadchodzące World Games, a urzędnicy lekka ręką deklarują środki na pomysły jak budowa rzeźby za 1,3 mln zł. na wyspie Daliowej.

Co więcej, sam budżet Wrocławskiego MPK należy do jednego z najmniejszych spośród największych miast w Polsce. Połączenie kiepskiej kondycji finansowej Wrocławia i samego MPK, przy braku planowanych oszczędności, nakazuje podejść z dużą rezerwą do determinacji rządzących w realizacji przyjętego planu.

Rozwój komunikacji zbiorowej stanowi jedno z największych wyzwań przed jakimi stoi nasze miasto. Dostrzeganie tego problemu przez urzędników jest dobrym sygnałem, ale pod warunkiem, że za deklaracjami idą realne środki i inwestycje. Tego ostatniego w przypadku Wrocławia wciąż brakuje, dlatego powinniśmy bacznie obserwować dalsze kroki urzędu. Tylko kontrola społeczna może wymusić na władzy zarówno uwzględnienie potrzeb pomijanych do tej pory mieszkańców, jak i realizacje dotychczas złożonych obietnic.]

Fot. kurierkolejowy.eu

Leave a Reply