Czy #POLEXIT jest realny?

Czy #POLEXIT jest realny?

Jesteśmy dziś świadkami urzeczywistnienia się scenariusza powstania dwóch biegunów w Unii Europejskiej. Tego euro-realistycznego, zakładającego zacieśnienie integracji, zwłaszcza w grupie krajów wspólnej waluty, oraz eurosceptycznego, który zakłada rezygnację z integracji na rzecz federacji państw narodowych, kierujących się egoizmem w swoich narodowych interesach.

Jarosław Kaczyński przez lata zapowiadał powstanie z kolan w polskiej polityce zagranicznej oraz wzrost znaczenia Polski na arenie międzynarodowej. Najbliższe tygodnie pokażą, czy polityka partii rządzącej przynosi efekty, jednak już dziś można zauważyć, że zbyt różowo nie jest. Brak zaproszenia dla Polski na rozmowy „starej szóstki”, zignorowanie „szczytu niezaproszonych” organizowanego przez ministra Waszczykowskiego (z zaproszony 22 ministrów przybyło zaledwie 4), czy ultimatum szefów MSZ Niemiec i Francji pokazują, że mało kto liczy się z naszym zdaniem. Jestem jednak dziwnie pewien, że dla Kaczyńskiego dużo bardziej liczy się bycie liderem pośród państw o znaczeniu krańcowym, niż w drugim, czy trzecim rzędzie państw decyzyjnych.

Od początku rządów swojej partii, Prezes PIS robi wszystko, by znaczenie Polski spadało. Narusza standardy demokratyczne, upolitycznia służbę cywilną, media, prokuratury. Świadomie i z premedytacją zaburza równowagę pomiędzy władzą ustawodawczą i wykonawczą, jednocześnie kontestując przy każdej okazji niezależność władzy sądowniczej. Za rozgrywkę z Trybunałem Konstytucyjnym, skutkującą jego całkowitą obecnie blokadą i zjawiskiem podwójnego porządku prawnego, Polska płaci olbrzymią cenę. Jesteśmy na cenzurowanym Komisji Europejskiej, Rady Europy i Stanów Zjednoczonych. W odpowiedzi, politycy Prawa i Sprawiedliwości regularnie podkreślają, że organizacjom międzynarodowym nic do tego, co się dzieje na „naszym podwórku”, bo w końcu suweren wybrał i ku takim zmianom, nawet niedemokratycznym, mają mandat.

Taka strategia, świadomie obrana i prowadzona przez Jarosława Kaczyńskiego, najlepiej pokazuje jak funkcjonować miałaby Nowa UE, którą Polska w nowym traktacie europejskim chce przedstawić. Taka Unia Europejska, zachowująca pozory swojej siły, byłaby de facto Unią tylko na papierze. Na szczęście, do realizacji tego scenariusza nie dojdzie. Polska to przecież pierwszy kraj członkowski wobec którego wszczęto procedurę łamania standardów praworządności i demokracji. Nie sposób sobie dziś wyobrażać, by gremia decyzyjne w UE brały uważnie pod uwagę polską inicjatywę reformowania UE. To z kolei doprowadzi do trwałego ochłodzenia stosunków Polski ze zreformowaną Unią Europejską, a z czasem doprowadzi do rozpoczęcia procedury opuszczenia UE właśnie przez nasz, pozbawiony sojuszników kraj. I nie łudźmy się. Nikt nas w UE zatrzymywać nie będzie.

 

Leave a Reply