Politycy dzielą społeczeństwo

Politycy dzielą społeczeństwo

Cechą dobrego lidera jest to, że łączy ludzi. Tyczy się to zarówno osób, które aspirują do zajmowania wiodącej roli w swojej firmie, społeczności, czy też ludzi, którzy pretendują do miana polityków wielkiego formatu, chcących być tzw. „mężem stanu”. Nie sposób nie zauważyć, że na gruncie politycznym Polacy są bardzo mocno podzieleni.  W zależności od poglądów można się spotkać z aprobatą lub bezkrytycznym wsparciem, albo z ogromną falą pogardy i nienawiści, zaś w najłagodniejszym przypadku, z brakiem zrozumienia.

Linii podziałów jest wiele, lecz główną osią sporu jest stosunek do konkretnych inicjatyw politycznych, liderów tych formacji, czy prezentowanych poglądów.

Kwestii dzielących Polaków jest sporo. Od stosunku do Prawa i Sprawiedliwości i sposobu uprawiania przez PiS rządów, poprzez ocenę ośmioletnich rządów Platformy Obywatelskiej, analizę roku prezydentury Andrzeja Dudy, stosunek do Pawła Kukiza i jego ruchu. Ogromne emocje wywołują także postulaty partii lewicowych, które nie zasiadają obecnie w Parlamencie. Kwesta aborcji rozpala wyobraźnie naszych rodaków do czerwoności, zaś dyskusja na tematy światopoglądowe podszyta jest agresją i epitetami, wymierzonymi w drugą stronę.

Problem ten dotyczy całokształtu naszego życia politycznego, nie ograniczając się wyłącznie do wspierania lub hejtowania jednej partii, a konkretnie jej sympatyków. Miejscem, gdzie dochodzi do najgorętszej wymiany zdań jest Internet, a konkretnie portale społecznościowe, takie jak Facebook, czy Twitter. Biada temu, kto w nieodpowiednim momencie wychyli się publiczne, chcąc przedstawić swój punkt widzenia. Istnieje spora szansa, że osoba ta zostanie momentalnie zmieszana z błotem oraz odsądzona od czci i wiary.

Jednocześnie trudno nie zauważyć, że za tak dużą polaryzację nastrojów społecznych w dużej mierze odpowiadają politycy, reprezentujący największe siły polityczne w naszym kraju.

Do kanonu przeszły takie sformułowania jak:

– „gorszy sort Polakow” – aut. Jarosław Kaczyński

– „dorżnąć watahę” – aut. Radosław Sikorski

Z kolei Janusz Palikot nazwał w 2015 roku Jarosława Gowina „katolicką ciotą”.

Politycy grają na naszych emocjach, nieustanne je podgrzewając. Efekt jest taki, że Polacy zaczynają się nawzajem nienawidzić. Proces ten jest dobrze zauważalny na Twitterze, który stanowi świetne narzędzie do wymiany poglądów politycznych.

Jedną z głównych osi sporu stał się w ostatnich miesiącach Trybunał Konstytucyjny. W zależności od sympatii politycznych wyklarowały się dwa przeciwstawne, zwalczające się trendy. Sympatycy PiS uważają, że „Trybunał należy zaorać.” Z kolei druga strona dyskusji widzi w Trybunale ostatni wentyl bezpieczeństwa, broniący naszego systemu prawnego przed wprowadzeniem autorytaryzmu lub dyktatury. Polecam wpisanie w wyszukiwarkę #TK i lekturę najpopularniejszych wpisów.

tk1 tk2 tk3 tk4

Przykładów na bardzo głębokie podziały w naszym społeczeństwie jest więcej. Politycy podgrzewają nastroje społeczne, mimo iż sytuacja od dłuższego czasu jest napięta. Można odnieść wrażenie, że jest to działanie celowe. Zgodnie ze starorzymską zasadą „divide et impera” najłatwiej jest rządzić krajem w sytuacji, gdy jego mieszkańcy są ze sobą skłóceni. Partie wyznaczają więc linie sporu wokół określonego problemu. Wiedzą wtedy na której części społeczeństwa głosy mogą liczyć. Powyższa gra jest jednak niezwykle ryzykowana, gdyż w pewnym momencie sytuacja może się wymknąć spod kontroli. Dzielenie ludzi wymaga nieustannego podgrzewania emocji oraz szczucia ich na siebie nawzajem.

Straty społeczne polegające na rosnącej, wzajemnej niechęci Polaków do siebie są niepoliczalne. Sianie wzajemnej nienawiści przez polityków może mieć opłakane skutki. Ktoś może opacznie zrozumieć intencje danego polityka, zaś samo bezpardonowe, werbalne atakowanie przeciwników politycznych może być przez niektórzy odebrane jako przyzwolenie na jeszcze śmielsze akty agresji, wymierzone w „politycznych wrogów”. Stąd już tylko krok od fizycznej agresji, która skończyć może się tragicznie.

Źródło zdjęcia: www.forsal.pl

Leave a Reply