Sport we Wrocławiu w cieniu piłkarskiego Śląska

Sport we Wrocławiu w cieniu piłkarskiego Śląska

Lipiec był wyjątkowo trudnym miesiącem dla wrocławskich fanów sportu. Koszykarski Śląsk Wrocław, zdobywca 17 tytułów mistrzowskich ogłosił, że nie wystartuje w najbliższym sezonie Tauron Basket Ligi. Jest to drugi upadek legendarnej drużyny w przeciągu ostatniej dekady. Na domiar złego kłopoty przeżywa również sekcja piłki ręcznej Śląska. Wrocławscy szczypiorniści najprawdopodobniej nie zagrają w najwyższej klasie rozgrywkowej. 

Języczkiem u wagi jest jednak kwestia finansowania piłkarskiego Śląska. Nie jest żadną tajemnicą, że władze miasta od wielu lat wspierają finansowo klub wielomilionowymi kwotami. W 2015 roku włodarze Wrocławia wsparli klub kwotą 6 milionów złotych. W samym feralnym dla innych wrocławskich klubów lipcu, miasto wsparło klub piłkarski kwotą 2 milionów złotych, jednocześnie zwalniając spółkę z długu w wysokości 1,7 miliona. Łączna kwota pomocy dla piłkarskiego Śląska przekroczyła w 2016 roku 5 milionów złotych.

Wobec powyższego należy postawić dwa pytania:

1) czy miasto powinno w ogóle finansować profesjonalny sport z pieniędzy publicznych?

2) czy jeżeli miasto wspiera piłkarski Śląsk, to nie powinno analogicznie wspierać innych dyscyplin sportu podobnymi kwotami?

Kwestia finansowania profesjonalnego sportu z pieniędzy publicznych jest materią trudną i drażliwą. W grę wchodzą emocje, sentymenty, a także zagadnienia natury wizerunkowej i marketingowej. Z jednej strony miasto nie może pozwolić na upadek piłkarskiego Śląska, nie w sytuacji, gdy za ok. miliard złotych zbudowany został czterdziestotysięczny stadion. Jednocześnie razi brak długofalowej strategii finansowania i funkcjonowania drużyny. Kiedy w 2007 roku miasto przejmowało klub, było to robione z myślą o znalezieniu inwestora strategicznego. Nieudane mariaże ze Zbigniewem Drzymałą, Zygmuntem Solorzem, a następnie fiasko Wrocławskiego Konsorcjom Sportowego nie przyniosły rozwiązania problemu. Jeszcze trzy lata temu na nowy stadion przychodziło średnio 14 tysięcy widzów, zaś w sezonie 2015/2016 średnia spadła do poziomu 8740 osób.

Jednocześnie z roku na rok, zarówno stadion jak i drużyna piłkarska, przynoszą pokaźne straty. Finanse piłkarskiego Śląska pozostawiają wiele do życzenia, gdyby nie hojna pomoc ze strony miasta drużyna okazałaby się bankrutem. 

Sytuacja z każdym rokiem zdaje się być coraz gorsza, jednocześnie władze miasta nie wykazują pomysłu jak wyjść z pata. Rozwiązaniem nie jest ciągłe dofinansowanie drużyny. W obecnej sytuacji Śląsk przypomina studnię bez dna, można do niej wrzucić dowolną ilość pieniędzy, a ślad po nich przepadnie.

Dlatego należy jak najszybciej znaleźć inwestora strategicznego z prawdziwego zdarzenia i poważnie zastanowić się nad pełną prywatyzacją piłkarskiego Śląska. Możliwe jest umowne zapisanie poziomu dofinansowania oraz terminów, w których nowy inwestor zobowiązany będzie do przekazywania pieniędzy na klub, pod rygorem kar umownych.

Obecna sytuacja nie może być kontynuowania, zwłaszcza gdy budżet miejski pęka w szwach, zaś pieniądze, które idą obecnie na finansowanie klubu są potrzebne gdzie indziej. Miasto powinno skupić się na spełnianiu realnych potrzeb jego mieszkańców w zakresie budowy infrastruktury społecznej, dbania o stan dróg, czy rozwoju transportu publicznego. Wrocławianie chcą mieć możliwość znalezienia żłobka, czy przedszkola dla swoich pociech, zależy im na tym, by komunikacja miejska działała dobrze, nie chcą żyć we wszechobecnym hałasie, czy dławić się spalinami. Wydawanie kolejnych milionów złotych na ratowanie klubu piłkarskiego, w sytuacji gdy tak wiele podstawowych potrzeb wrocławian jest zaniedbanych to niedorzeczność!

Jednocześnie, jeżeli miasto ma środki by wspierać piłkarski Śląsk i organizować World Games 2017 (koszt imprezy ok. 320 milionów złotych), to niezrozumiałym jest dopuszczenie do upadku koszykówki i piłki ręcznej we Wrocławiu, zwłaszcza że kwoty niezbędnego dofinansowania są w przypadku tych dyscyplin znacznie mniejsze niż pieniądze, które trzeba włożyć w klub piłkarski.

W kwestii finansowania sportu we Wrocławiu jak na dłoni widać brak spójnej strategii.  Stolica Dolnego Śląska głodna jest sportowych wydarzeń i sukcesów na tej arenie. Trzeba mieć nadzieje, że magistrat zacznie podejmować w tej sprawie bardziej przemyślane decyzje.

Źródło zdęcia: marekwilczynski.pl

Leave a Reply