Ulica Świdnicka i co dalej?

Ulica Świdnicka i co dalej?

Jedna z najstarszych ulic Wrocławia, po II Wojnie Światowej utrzymała swoją historyczną nazwę,  z krótką przerwą kiedy to władze komunistyczne wpadły na pomysł aby zmienić ją na Stalingradzką.

W latach 90 mieszkańcy Wrocławia chętnie chodzili na zakupy na Świdnicką. Pozostałością po tym  czasie jest dom handlowy Solpol, który swoim wyglądem do dzisiaj rozgrzewa do czerwoności swoich zwolenników i przeciwników. Słynne przejście świdnickie przez lata ułatwiało Wrocławianom przedostanie się na drugą stronę ulicy Kazimierza, a zapiekanki i tosty w barze pod przejściem obrosły legendą.

Co dziś z tego zostało?

Na modernizację przejścia magistrat wydał 13 milionów zł. Zamknięte w 2015 roku miało nadać nowy wymiar przestrzeni miejskiej ulicy Świdnickiej. A jednak plany swoje, a życie swoje. Pierwotnie miała powstać galeria sztuki, następnie księgarnie. Finalnie miasto zadecydowało o powstaniu multimedialnego Centrum Innowacji dla Kultury i Edukacji podlegającemu Miejskiej Bibliotece Publicznej. Projekt nadal nie ruszył, choć jak zapewniają włodarze jest już na ukończeniu.

Pomysł uszczęśliwienia Wrocławian nową funkcją przejścia podziemnego nie był konsultowany z mieszkańcami. Jak widać koncepcja dojrzewała wraz ze wzrostem wydatków aby usprawiedliwić jej istnienie.

Niestety samo przejście to nie jedyny problem tego miejsca. Każdy przechodzień mógł zauważyć, że wystrój sklepowych witryn zmienił się diametralnie na przestrzeni lat. Zniknęły sklepy z odzieżą i księgarnie, a na ich miejsce weszły lumpeksy, sklepy typu „Małpka”, czy bary szybkiej obsługi. W 2013 roku władze zaniepokojone tym stanem rzeczy powołały do życia program ratunkowy mający na celu  przywrócić kawiarniany klimat ulicy, a lumpeksy zastąpić eleganckimi butikami.

Powstało także Stowarzyszenie ulica Świdnica, które zorganizowało dwie edycje konkursu na najpiękniejszą witrynę na ulicy Świdnickiej, jak również rozpoczęło dyskusje jak odzyskać jej utracony „blask”. Udało się przyciągnąć kilka butików, otworzyły się również eleganckie sklepy z odzieżą czy kultowe wręcz pączkarnie i lodziarnie.

Niestety niedawno swoje otwarcie zapowiedział sieciówka lumpeksów, a utracony blask nie powraca.

Gdzie jest zatem”pies pogrzebany”?

Winą za utratę handlowego charakteru ulicy obarczane są duże galerie handlowe, które wysysają  klientów. Ale czy Świdnicka nie jest ulicą turystyczną gdzie handel i tak by się nie utrzymał? Może powinna wygrać koncepcja ulicy kawiarnianej i restauracyjnej. Wrocławianie wiedzą, że jeśli na imprezę to na Pasaż Niepolda, a jeżeli na dobre jedzenie to właśnie może w przyszłości na ulicę Świdnicką.

Zamiast centrum kultury pod przejściem to centrum kulinarne, oczywiście bez kebaba i zapiekanki. Zachętą dla restauratorów mógłby być niski czynsz (jeśli oczywiście kamienice należą do miasta) plus zwolnienia z podatków na start.

Podsumowując bilans zysków i strat.

Na minusie mamy 13 milionów złotych oraz nie do końca przemyślaną koncepcję zagospodarowania Przejścia Świdnickiego. Natomiast  na plusie możliwość zakupy piwa w dobrej cenie w pobliskiej Małpce czy Freshu w slangu młodzieżowym tzw. ekonomiczny „biforek” w bramie przed imprezą.

Leave a Reply